Sposób na uprawę szklarniowych mieszańców OT i LO
Bronisław Kondrot - KK 1/2001


Oferty cebul lilii zawierają coraz większe ilości odmian orienpetsów i innych mieszańców międzygrupowych jak LO, OA. Mieszance LO nie nadają się do wysadzania w otwartym gruncie w ogrodzie. O mieszańcach OA trudno już obecnie jednoznacznie stwierdzić ich przydatność w otwartym gruncie bo są to zupełnie nowe mieszańce i są za krótko wysadzone. Zainteresowanie tymi mieszańcami jest bardzo duże, więc to co pojawi się w sprzedaży kupowane jest przez zainteresowanych na chybił trafił. Te cebule, które pojawiają się na rynku i są do nabycia za stosunkowo umiarkowane ceny, zostały wyhodowane do przyśpieszenia ich uprawy w szklarni. Cebule produkowane na skalę przemysłową in vitro w niedługim czasie pojawią się w setkach odmian w ofertach, tak jak było to z mieszańcami LA. Z uporem maniaka, doświadczonego stratami, po raz kolejny przestrzegam, że rzadko która z takich odmian wytrzymuje warunki uprawy w otwartym gruncie w ogrodzie przez kilka lat. Sprawdzanie podstawowych cech ich przydatności do wysadzeń w ogrodzie trwa co najmniej 5-6 lat, uwzględniając zróżnicowane warunki ogrodów i polski klimat. Każdoroczne straty po zimie zniechęcają nawet wielu miłośników kwiatów do tych lilii, a grono zniechęconych stale rośnie, bo brak jest o nich rzetelnej informacji rynkowej. Handel nie zajmuje się skutkami sprzedaży niewłaściwego towaru do posiadanych przez zakupującego cebule warunków. Handel zainteresowany jest wyłącznie sprzedażą jak największej ilości cebul i maksymalizowaniem zysku. Większe straty u klientów to pewność, że niektórzy klienci kupią je znowu, i że jest to zapowiedź większych zysków w przyszłym roku. Zwracam uwagę, żeby przy zamawianiu cebul zaznaczyć, aby odmian nie zamieniać, bo jest to podstawa do reklamacji. Podmiany odmian są praktycznie "na porządku dziennym", niestety nawet w firmach, w których jest się stałym klientem.

Ze swojego doświadczenia wiem, że te słowa przestrogi przyjmowane są zazwyczaj tak: "gadaj zdrów, mnie się uda, ja potrafię, trzeba robić odwrotnie niż pisze literatura to wtedy mi się uda", albo "bzdury pisze, wymądrza się bo u mnie rośnie dobrze". Czasem, nadmiernym wysiłkiem i kosztami udają się "cuda". Marny jest jednak wygląd nawet największego kwiatostanu z 25 kwiatami, jeśli ma liście zbrązowiałe od szarej pleśni a kwiaty żółte plamy nawet przy słonecznej i ciepłej jak tegoroczna pogodzie. Pamiętajmy, że wszystkie trzy wymienione grupy mieszańców mają część cech lilii orientalnych, a więc lilii, których tez tylko kilka odmian z trudem wytrzymuje uprawę w otwartym gruncie i to w sprzyjających warunkach. Na obecnym etapie hodowli orienpetsów wyhodowanych do przyspieszania w szklarni nie ma takich odmian, które normalny miłośnik "Kowalski" mógłby wysadzić w swoim ogrodzie w otwartym gruncie i cieszyć się ich kwiatami dłużej niż jeden - dwa sezony bez poświęcania im wielu zabiegom niż innym liliom. Wynika to z dotychczasowych obserwacji, naszego śląskiego doświadczenia.

Orienpetsy szklarniowe są niższe od ogrodowych, od 60-130 cm, maja mniej kwiatów aniżeli ogrodowe. Według źródeł producentów rzadko która odmiana daje z cebuli powyżej 16 cm więcej niż 15 kwiatów, bez kwiatów drugiego rzędu. Przeciętnie, cebule o wielkości handlowej 10-12 dają maksimum 5 kwiatów. Większość ma kwiaty wzniesione lub półwzniesione a z powodu małej ilości wyhodowanych wzniesionych jest jeszcze obecnie kilka z kwiatami skierowanymi w bok. Kwiaty mają bardziej zróżnicowaną kolorystykę aniżeli ogrodowe. Przeważają wszystkie odcienie żółtego, jednobarwne i dwubarwne z czerwieniami i różami.

Na podstawie mojej dotychczasowej praktyki, z orienpetsów do wysadzeń w otwartym gruncie nadają się bardzo dobrze głównie odmiany pochodzące od TBB i jej mieszańców oraz odmiany z przewagą genów L. henryi i jej mieszańców. Są to więc odmiany i siewki z kwiatami zwieszonymi lub bocznymi o różnym odcieniu barwy czerwonej i białej, oraz czerwonej i żółtej - żółto pomarańczowej blednących do białego lub kremowego. Mają w większości kwiatostany z kwiatami drugiego i trzeciego rzędu. Do podstawowego, dostępnego zestawu należą: Tetra Black Beauty, Lesie Woodriff, Arabesque, Schecherezade, Erfordia, Anastasia, Silk Road. Wśród nich jest również przepiękna polska odmiana mgr inż. Artura Jasińskiego Wadekamper Memory, ładniejsza i bardziej płodna od Arabesque.

Najprostszym ale i najdroższym sposobem, aby każdego roku cieszyć się kwiatami tych mieszańców szklarniowych jest traktowanie ich jak kwiatów jednorocznych. W masowej produkcji cebul ceny spadają każdego roku i nawet dzisiaj na początku "mody" nie przekraczają ceny donicy ze zwieszonymi kwiatami jednorocznymi. Prościej więc kupować nowe cebule na wiosnę, gdy te z poprzedniego roku zginęły. Cebule nie wydadzą jednak nigdy tak dużego kwiatostanu jak cebule rosnące w stałym miejscu co najmniej 3 lata. Te lilie potrzebują długiego okresu czasu do przystosowania się do warunków w jakich zostały wysadzone i dopiero wtedy mogą pokazać swoja siłę i urok.

Bardzo dobrym i sprawdzonym przez lata przeze mnie sposobem jest uprawa takich mieszańców szklarniowych w koszach z tworzyw sztucznych. Warunkiem jest jednak posiadanie pomieszczenia, w którym temperatura w zimie oscyluje koło 0°C.

Dzięki wysadzeniu w koszu mamy zapewnioną możliwość manipulowania koszami, wysadzania do gruntu, przenoszenia na zimę do pomieszczeń do przechowania itp. Doskonale nadają się do tego celu kosze biurowe na odpadki, posiadające na pobocznicy całego obwodu szerokie szpary. Cena koszy waha się od 4,5-6,0 zł za sztukę. W dnie kosza wypalamy co najmniej 6 otworów o średnicy 2-2,5 cm. jeśli kosze przewidujemy zakopywać w gruncie, to na dno nie trzeba żadnego drenażu. Jeśli zamierzamy ustawiać je na powierzchni gleby to na dno należy ułożyć 4 cm warstwę drenażową z tłuczonej cegły, którą nakrywamy gazetą. Do jednego kosza wysadzić możemy jedną cebulę wielkości handlowej 10-12 lub 12-14 cm. cebule z ofert nadchodzą jednak zawsze z opóźnieniem, czasami nawet pod koniec października i w listopadzie. Wysadzone do otwartego gruntu nie zdążą się dobrze ukorzenić przed nadejściem zimy i jeśli nie zniszczą ich mrozy to nieukorzenione są w czasie zimy mało odporne na choroby grzybowe, które niszczą je w następnym sezonie. Koszyk z późno wysadzoną cebulą przechowujemy przez 1,5 miesiąca w pomieszczeniu o temperaturze powyżej zera do +5°C i w tym czasie cebula dobrze się ukorzeni. Potem cebuli zapewnić już możemy temperatury oscylujące koło 0°C. Ja robię to w dwojaki sposób. Kosze z ukorzenionymi cebulami przenoszę nawet w styczniu w czasie mrozów do folii i zakopuję na równi z powierzchnią. Cała powierzchnia w folii nakryta jest 40 cm warstwą suchych liści. Drugim sposobem jest nieogrzewana piwnica z temp. spadającą do -3°C, gdzie kosze nakryte są płytami styropianowymi.

Cebulę wysadzamy na taką głębokość, aby nad jej wierzchołkiem było 12-15 cm ziemi. Najlepiej jeśli cebulę wysadzimy do ziemi gliniasto piaszczystej o pH obojętnym, aby nad cebulą było jej jeszcze 2 cm.

Aż do wierzchołka kosza sypiemy żyzną ziemię, która nie powinna bezpośrednio dotykać cebuli, w której rozrastać się będą korzenie łodygowe. Może to być substrat torfowy, ziemia do kwiatów a także ich mieszanka ze starym kompostem. Aby ziemia nie wysypywała się przez szpary w koszu, kosz wykładamy papierem gazetowym. Jesienią, po zaschnięciu łodygi wykręcamy ją delikatnie z cebuli, następnie zdejmujemy warstwę zużytej gleby z nad cebuli i na jej miejsce nakładamy nową. Przy sadzeniu cebul do koszy jesienią, do nowo wsypywanej ziemi nigdy nie dajemy nawozu. Kosze umieszczone na zimę w piwnicy, garażu, szopie, gdzie temperatura nie spada poniżej 0°C trzeba już na końcu lutego i na początku marca kontrolować, czy nie wypuszczają już pędów. Z koszy wysadzonych w folii zdejmujemy nakrycie na początku marca. Ziemia w folii pod przykryciem liści zostaje dłużej chłodna, ale w razie ciepłej pogody folię należy otwierać, aby temperatura nie wzrastała za wysoko. Wszystkie te mieszańce lilii hodowane są także pod kątem krótkiego okresu pędzenia i u wielu z nich już w lutym i na początku marca wyrastają pędy a warunki świetlne nie są jeszcze w tym czasie dobre. Kosze z wyrastającymi pędami musimy przenieść na światło i chronić przed przymrozkami. W takim wypadku kosze są niezastąpione. Niska temperatura dodatnia nie powoduje żadnych szkód na roślinach.

Na wiosnę, po wyrośnięciu pędu na wysokość najwyżej 5-10 cm rozpoczynamy nawożenie. Ja zdejmuję ponownie nałożoną jesienią warstwę gleby do wysokości około 5 cm nad cebulą, nie wybierając gleby przy cebuli na odległość 5-6 cm i rozsypując lekko czubatą łyżkę nawozu mineralnego w 2-3 warstwach. Najwygodniejszy i bardzo dobry jest Osmocote. W razie lekkiego przedawkowania nie stwierdziłem do tej pory żadnych uszkodzeń roślin. Osmocote 6 miesięczny musimy stosować już najpóźniej w połowie marca. Najbardziej żarłoczne są Orienpetsy, bo są roślinami dającymi duże kwiatostany przy optymalnym nawożeniu. Mieszańce LO są najbardziej wrażliwe na nadmiar azotu w ziemi, cierpią znacznie i giną po przenawożeniu. Obecnie pojawił się w sprzedaży nawóz Agrofoska jesienna, w którym stosunek NPK wynosi 4:8:14 + mikroelementy i jest lepszy dla lilii od będącej dotychczas w sprzedaży Azofoski. Pierwsze próby nawożenia nim na wiosnę lilii wysadzonych w koszach dały bardzo dobre wyniki.

Kosze z wysadzonymi cebulami, na wiosnę po zimnych ogrodnikach możemy wystawiać na tarasie, balkonie, w miejscach gdzie przez dłuższy czas liście i kwiaty nie zmoczone są od deszczu. Możemy je także na okres letni wysadzać całe do otwartego gruntu w ogrodzie do otworów stałych wcześniej przygotowanych, do których wkładać można nowo rozkwitłe a wyjmować przekwitnięte i przenosić na miejsca chronione. Korzenie łodygowe przerastają swobodnie przez szpary w koszu do gruntu i roślina nie cierpi z braku nawozu. Kosze ustawiać możemy także pomiędzy krzewami, tak aby chronione były przed nagrzewaniem słońcem.

Cenne odmiany w ten sposób wysadzone można w razie niesprzyjającej pogody przenosić na miejsca, gdzie nie pada na nie deszcz. Zdarza się często, że w przypadającym terminie opryskiwania padają deszcze. Kosz umożliwia przeniesienie rośliny pod dach, opryskanie środkiem grzybobójczym i pozostawienie na kilka dni aby deszcze nie zmyły środka grzybobójczego. Przy wystawianiu koszy na tarasie i balkonie lepiej jest umieścić je w większym pojemniku i przestrzeń między koszem a pojemnikiem wypełnić ziemią. Cebule nie cierpią wtedy na skutek nadmiernego nagrzewania ziemi. Bardzo praktyczne okazały się kosze w hodowli, gdy zapylamy te lilie a dojrzewanie nasion przeciąga się np. na skutek złej pogody aż do przymrozków. Możemy je w każdej chwili przenieść do chronionego miejsca, gdzie nasienniki dojrzeją.

Rośliny w otwartym gruncie muszą być systematycznie, co 2 tygodnie chronione przed chorobami grzybowymi. Pierwsze opryski należy wykonać, kiedy na łodydze otwarł się pióropusz pierwszych liści. Bardzo dobre rezultaty dało stosowanie na pierwsze opryskiwanie środka układowego SUMILEX a następne na zmianę z BIOSEPTEM. Obydwa środki są stosunkowo nie najtańsze i nie najwydajniejsze ale bardzo dobre. Jeśli roślin nie będziemy systematycznie chronić przed chorobami grzybowymi, to już po pierwszych deszczach przy dłuższej niesprzyjającej pogodzie przed kwitnieniem rośliny będą miały zniszczone liście od szarej pleśni.

Jeżeli w czasie wegetacji stwierdzimy nieprawidłowości we wzroście np. jasno zielone liście, wiotką łodygę itp. to bardzo dobre wyniki dało opryskanie i podlanie rośliny nawozem MIKROVIT 2 o stężeniu 0,1% czyli 1ml/1l wody używając na koszyk 0,5-0,7 l wody. MIKROVIT 2 zawiera N:P2O5:K2O=10:3:5 + schelatowane mikroelementy. Potrafił też bardzo korzystnie zredukować nieprawidłowości w rozwoju roślin wynikających z niewłaściwej gleby.

Przedstawiony sposób uprawy mieszańców OT, LO i OA pozwala na uzyskanie wystawowych lilii odmian szklarniowych w warunkach zastępujących uprawę szklarniową. Ten sposób jest na pewno bardziej pracochłonny, jednak olbrzymie kwiatostany tych wspaniałych mieszańców na obecnym etapie hodowli, kiedy nie wszystkie nadają się do uprawy bezpośrednio w otwartym gruncie wynagrodzą nam wszystkie nasze starania. Przykładem niech będzie mieszaniec OT P. Schenka, którego zdjęcie ukaże się na okładce następnego numeru "Kochajmy Kwiaty".